header image
 

Psionika.pl, czyli domena do wynajęcia

Interesując się tematyką psioniki zapewne nie raz próbowałeś wpisać w przeglądarce adres “psionika.pl” - bowiem jest to bardzo oczywista nazwa, prawda? Aktualnie domeną Psionika.pl posługuje się serwis Parapedia.pl, jednak “podziemna” umowa wygasa 3 lipca i nie ma pewności, czy będzie ona przedłużana z Archiwum na kolejny rok.

Domena będzie więc do wynajęcia na okres 03.06.08 - 03.06.09 - jeśli chcesz, może ona przekierowywać na wskazany przez Ciebie adres, czy też stanowić właściwy adres Twojego serwisu. Jeśli masz na nią “chętkę”, wystarczy napisać na adres email: tassadarpsion[at]gmail.com a ustalimy szczegóły.

PageRank domeny wynosi [2] (sprawdź), w sieci istnieje już ponad rok, a jej sama postać (nazwa własna plus końcówka krajowa) sprawia, że sama w sobie jest cenna (ludzie zwykli wpisywać w przeglądarkach nazwy własne w nadzieji, że dany serwis istnieje). Aktualna cena wynosi 170 złotych za cały rok i nie zmieni się, jeśli popularność domeny nagle podskoczy :).

Śpiesz się - masz czas do 1 lipca, czyli nieco ponad tydzień - taka oferta nie zdarza się często!

Końca nadszedł czas

35 wpisów, 3 strony, 24 kategorie, 67 tagów, 26 komentarzy - i to by było na tyle. Czas kończyć imprezkę i “przygodę” z tym blogiem. Blog został przejęty z marcu w wyniku bardzo ciekawych konspiracji, przy których moje zniknięcie jakiś rok temu to pikuś ;).

No a teraz czasu coraz mniej, więc blog zostaje sprowadzony do wersji “zarchiwizowanej” - nadal będzie dostępny, ale nie będą się już pojawiać nowe wpisy, a komentarze zostaną zamknięte. Z znając google to przez najbliższy rok nadal będzie pomagał w pozycjonowaniu innych stron.

Psionika a byty astralne - sort of :)

W dawnych czasach ludzie doświadczali niesamowitych zjawisk, których nijak nie potrafili zrozumieć. A bo to piorun uderzył, a bo to ktoś wyzdrowiał cudem (albo zachorował). A skoro nie mogli tego wytłumaczyć, to wymyślali różne “backgroundy”. I tak powstawał (i nadal powstają) różne religie. A potem przyszli naukowcy - i zaczęli wszystko tłumaczyć. I teraz wiemy, że był wielki wybuch, że pioruny to elektryczność, że za choroby są odpowiedzialne bakterie - nagle cuda, duchy i bóg przestały być potrzebne, bo znaleźliśmy rozwiązanie dręczących nas zagadek.

I “pojawiła się” taka psionika. A że ludzie nie potrafią tego zrozumieć, to wymyślają byty astralne, całe gromady demonów i aniołów, zasady posługiwania się zdolnościami, karmy i inne bajery. Efektem są artykuły, w których czytamy “nie wykorzystuj mocy do złych celów, bo spotka Cię kara ze świata astralnego”. No i potem dzieci się boją, a naukowcy wyświewają. Bajka, jak cholera…

Jeśli użyjesz aparatu fotograficznego aby sfotografować piękno natury - będzie ok. A jak użyjesz go, aby sfotografować koleżankę w krępującej sytuacji, to nawet jeśli nie będzie to ok, to jednak nic złego się przecież nie stało…

Nigdy nie spotka Cię kara za złe używanie “mocy”, a już tymbardziej nie ma sensu wspominać o “poziomach psi”, “zaawansowanych mistrzach”, “planach astralnych” i tak dalej. Jedyne, czego potrzeba w psionice to chłodnego, logicznego umysłu, który w zdrowy naukowy sposób będzie do tej tematyki podchodził - bo to naukowcy i logicznie myślący praktykujący pchają psionikę do przodu, a nie fanatycy bojący się powiedzieć słówko, bo “wielkie demony z astrala mnie ukarzą”.

Jest taka zasada - jeśli w “poradniku” psionicznym ktoś wspomina o astralu bądź o karach z zaświatów, to taki poradnik jest “fluffem” - i należy go odłożyć, a potem poszukać czegoś poważniejszego - np. PsiPog.net, czy Rhine Research Center.

“Niezrozumiała technika może się wydawać magią. “

Psionicy odchodzą w cień

Taki Peebrain - stworzył potężny serwis PsiPog.net po to, aby udowodnić samemu sobie realność psioniki. A gdy już opanował zdolności (zakładając, że faktycznie je opanował) - usunął się w cień, zakładając małego bloga i całkowicie opuszczając społeczność psioniczną.

Float natomiast w pewnym momencie zniknął całkowicie - przez co działalność zakończył United Psionics Club. Skywind napisała najlepszego ebooka o psionice (póki co), jednak na próżno szukać jej w społeczności. Not_Important, SheepKing, Ally czy Rainsong - możemy zapomnieć o tych osobach, bowiem nie są już aktywne w społeczności.

Z biegiem czasu człowiek zaczyna dostrzegać, że społeczności tak naprawdę nie ma - że osoby, które przesiadują na tych wszystkich forach to w rzeczywistości banda dzieciaków, która chce uciec od rzeczywistości, poczuć się wyjątkowo. A gdy te dzieciaki zaczynają rozumieć, czym naprawdę jest psionika - znikają. Opuszczają społeczność wiedząc, że rozwijać się dalej mogą tylko sami, a sama społeczność online w aktualnej formie działa w sposób destruktywny.

Z biegiem czasu osobnik studiujący psionikę zaczyna rozumieć więcej, niż inni - i to jest główny powód, dla którego społeczność tkwi w miejscu. Ci, którym najbardziej by zależało na jej rozwoju, preferują rozwój osobisty. Bo po co się dzielić wiedzą w świecie, w którym ta wiedza jest traktowana jako zabobon?

Co tam, panie, w “Communice”?

Późna pora, to i odmiana słowa “Community” zaburzona. Co więc słychać w społeczności psionicznej za wielką wodą? Ano nic ciekawego - dla jednych niestety, dla innych na szczęście. Wieje nudą i brakiem ruchu…

PsionicsOnline szykuje się (już chyba drugi rok) do zmian layoutu, choć z uwagi na “rozgarnięcie” właścicielki raczej nic z tego nie wyjdzie - wszystko chce jak najtaniej, wszystko chce robić sama. Domena jest warta więcej, niż serwis.

PsiLinks wciąż w przeróbkach - niestety, wciąż na serwerze lokalnym developera. Nowy layout zapowiada się bardzo interesująco, jest znacznie bardziej przejrzysty i zdecydowanie bardziej urozmaicony. Jednak zanim zwykli użytkownicy będą mogli go zobaczyć, minie jeszcze trochę czasu - jeśli nowa wersja będzie już na dniach, pierwsze informacje o tym pojawią się na A State of Mind.

The PsiWorld szykuje się do kolejnej zmiany serwerów - tym razem mają być płatne, choć znająć właścicielkę “serwisu” ktoś jej je ufunduje, a ona sama będzie narzekać na swoje własne problemy nie mając kompletnie pomysłów na rozwój witryny.

Psionic Students została natomiast przejęta przez The Tassadar Archive. Plany co do witryny nie są znane, choć jeśli nie będzie miała odwiedzin, jej zawartość prawdopodobnie zostanie zarchiwizowana i przejęta w 100% przez Archiwum.

No i to chyba tyle - społeczność leży i się nie rusza…

Dlaczego nie odczuwamy energii tak samo

Natknąłem się na pewien temat forumowy, z którego pozwolę sobie wyciągnąć cytat. Mentis napisał:

(…) Każdy z nas odczuwa bodźce tak samo (przy zbliżeniu rak do ognia odczuwamy ciepło, gdy ukłujemy się szpilką czujemy ból itd.), to czemu są te różnice w odczuwaniu energii ( czyli, że niektórzy czują ciepło inni zimno, zas jeszcze inni mrowienie). Można pomyśleć, czy te energie sie nie różnią. Oznaczało to by, że każdy z nas ma inny typ energii psi.

Na pierwszy rzut oka założenie wydaje się jak najbardziej logiczne, jednak baza, z której próbujemy w tym wypadku wyjść jest całkowicie błedna. Dlaczego? Już wyjaśniam…

Ogień (z którym mamy do czynienia od małego i się do niego przyzwyczajamy) “emituje” energię cieplną, rozpoznawalną przez wyspecjalizowane nerwy w naszym organiźmie - energia psi jest nieco inna - to energia subtelna i nie istnieje fizyczny organ zdolny do jej odczuwania (choć przyznaję, że można na tym polu teoryzować). Z uwagi na uwarunkowania społeczne, nie praktykuje się pracy z tą enerią, toteż z biegiem czasu i w miarę naszego rozwoju zdolność wyczuwania i rozpozwanawia tej energii zanika - nie całkowicie, ale zostaje całkowicie zapominany.

Gdy jednak zaczynamy ponownie po latach praktykować pracę z energią psi, wtedy do naszego organizmu zaczynają docierać bodźce, o których istnieniu organizm nie miał pojęcia - z racji braku wyspecjalizowanych zmysłów i organów do wyczuwania energii psi, nasz umysł pod wpływem tych bodźców głupieje - po prostu nie ma pojęcia, co z tym fantem zrobić. Efektem zaś jest fakt, że energia (choć “smakuje” tak samo) jest interpretowana przez każdy umysł inaczej - zazwyczaj popis daje w tym momencie dominujący zmysł, lub też zmysł, którego reakcji się spodziewany.

W miarę praktyki i zdobywania nowych doświadczeń możemy wstąpić na jedną z dwóch dróg - albo zaczniemy odczuwać energię za pomocą teoretycznego “trzeciego oka”, czyli organu energetycznego specjalizującego się we wszelkich paranormalnych sprawach, czego efektem będzie postrzeganie energii taką, jaką jest naprawdę, bądź też nasze dotychczasowe zmysły wezmą górę i nasz umysł będzie interpretował odczucia energii subtelnej tak, jak inne zmysły odczuwają normalne rodzaje energii.

Jak więc w obliczu tych dwóch dróg możemy stwierdzić, jak naprawdę “smakuje” energia psi? Cóż, logicznym wydaje się stwierdzenie, że na pomoc przyjdzie nam statystyka - po przeprowadzeniu ankiety na szerszej grupie osób pracujących z energią wiele lat i przenalizowaniu tła dla każdej z tych osób jesteśmy w stanie stwierdzić, które odczucia dominują, czego efektem będzie ogólny zarys “właściwości” energii (choć jest to za dużo powiedziane, chodzi bowiem o to, jak ta energia jest zazwyczaj odczuwana). Voila :)

Co więcej, próbując skontrować stwierdzenie Mentisa mogę również powiedzieć, że nie jest prawdą, że każdy z nas odczuwa bodźce tak samo - jedni odczuwają więcej, inni mniej - inni zaś nie czują nic (niewidomi, głusi). Co więcej, nikt nie może powiedzieć z pewnością stu procentową, że odczuwa ból w identyczny sposób jak ja :). Stwierdzenie takie jest absurdalne, jeśli wiecie o co mi chodzi.

I koło się toczy

Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne strony internetowe poświęcone psionice, z jeszcze większą prędkością kolejne strony upadają. Smutna tendencja spadkowa, ale jednak jest faktem. A im mniej stron o tej tematyce, tym mniej wpisów na tym blogu - bo w sumie nie ma o czym pisać.

PsiPog, PsiStudies, UPC zostały zamknięte. The PsiWorld to serwis, który lepiej omijać z daleka - jest przepełniony fluffem i mało brakuje, aby zamienił się w kolejną stronę dla Wingmakersów. PsiOnline to cholernie szczelna społeczność, PsionicsOnline jest prowadzone przez osobę, która chce robić dużo, ale chce to robić sama - a z takim podejściem nic się nie zrobi. W końcu mój ulubiony serwis - PsiLinks - na dzień dzisiejszy nic się tam po prostu nie dzieje. Szykuje się nowa wersja strony, ale na nic się to nie zda, jeśli użytkownicy nie będą aktywni.

Jest taki syndrom, nazywam go “chcę mieć własną stronę o psionice” - no i ludzie, zazwyczaj bardzo młodzi ludzie, robią stronę na darmowym serwerze (głównie freewebs.com), forum na jeszcze bardziej darmowym serwerze, reklamują się gdzie popadnie zanim jeszcze ich strona zostanie zapełniona treścią, cieszą się z rosnących statystyk, ale nie mają kompletnie wizji co do rozwoju swoich stron. Co więcej, strony te niczym się od siebie nie różnią - są identyczne i zazwyczaj mają tych samych użytkowników, którzy w ogóle się nie udzielają - że tak to ujmę, “jarają” się jedynie tym, że są zarejestrowani na tak tajemniczej stronie.

Szkoda - szkoda, że serwisy się nie rozwijają. Szkoda, że ich administratorzy chcą mieć wszystko na własność i chcą wszystko sami robić - jak społeczność ma się rozwijać, gdy rządzi w niej dyktator myślący, że wszystko potrafi zrobić. Święcie przekonany, że on sam zajmie się kodowaniem, layoutem, reklamą, rozwijaniem projektu, do tego jeszcze będzie pisał artykuły i znajdzie czas na rozwijanie zdolności.

Szkoda, ze w społeczności nikomu się już nie chce pracować. Każdy chce przyjść na gotowe. Szkoda, że niektórzy z tych przychodzących na gotowe jest jeszcze gotów ukraść treść danej witryny nie widząc w tym nic złego…

Nie ma już społeczności, każdy jest sam…

Jak tłumaczyć zjawiska parapsychiczne

No dobra, czyli coś dziwnego miało miejsce, lub o czymś dziwnym słyszeliśmy itp. Pojawia się pytanie - jak wytłumaczyć tajemnicze zjawisko - ścisłej odpowiedzi na to pytanie nie posiadam, jednak wiem mniej więcej, jak się zabrać do tego tłumaczenia…

Co najważniejsze - próbując znaleźć wytłumaczenia na zjawiska natury paranormalnej pamiętaj o czymś takim, jak fizyka, biologia, chemia itp. Logika i naukowe podejście to prawdziwa siła i elementy, które odróżniają psionikę od wszelkiego rodzaju magii czy zabobonów. Niektórzy pseudo-sceptycy głowią się, jak można wierzyć w istnienie tajemniczych sił nadprzyrodzonych, nieznanych duchowych energii itp. A ja się głowię, jakim cudem te małe główki próbują doszukiwać się prawdy w zjawiskach paranormalnych, jeśli nie biorą pod uwagę żadnej z nauk ścisłych w swoich dochodzeniach (jakkolwiek dochodzenia te sprowadzają się do stwierdzenia “to niemożliwe”).

Gdy widzisz na niebie błyskawicę i tłumaczysz ją jako działanie wszechpotężnego boga, to jesteś niedouczony lub conajmniej zapatrzony w religię i ślepy na prawdę. Do każdej nowej rzeczy należy podchodzić z rozsądkiem i logiczno-naukowym podejściem - choćby ta nowa rzecz wydawała się tak dziwna, że nikt nie chce w nią wierzyć.

Pamiętaj o pewnej zasadzie - wszystko w tym wszechświecie podlega zasadą fizyki - zjawiska parapsychiczne również - i choć nie znamy zasad fizycznych, jakie tymi zjawiskami rządzą, to pewne jest, że takie zasady istnieją - bo istnieć muszą z uwagi na strukturę tego świata.

Podsumowując :) - logika tak, religia i zabobony nie…

Pseudo-sceptycy dalej nacierają w żałosny sposób

Jak wskazują statystyki bloga, wpis Pseudo-sceptycy wciąż w żałosnym natarciu [czyli "Psion dealing with sceptic - a guide-to] jest najchętniej czytanym wpisem, jaki powstał od wystartowania strony za czasów Thora w grudniu poprzedniego roku. Dlaczego więc miałbym przerywać dobrą passę? Porozmawiajmy o pseudo-scepykach jeszcze trochę, co by business się kręcił…

Udowodnijcie!

Po cholerę? Czyta człowiek co chwilę wypowiedzi wielkich pseudo-sceptyków, że niby miliony ludzi robią psiballe, ale ani jeden nie chce udowodnić swoich zdolności w kontrolowanych warunkach - tragedia, prawda? Na nic tłumaczenia, że Stanford Research Institute przeprowadza od lat udane testy zdolności parapsychicznych, na nic wyniki badań Instututu Rhine’a zbierane od kilkudziesięciu lat, na nic odtajnione dokumenty programu StarGate, na nic odsyłanie do książek takich osobistości jak Dean Radin. Po cholerę ruszyć dupę żeby się czegokolwiek dowiedzieć, lepiej tkwić w swoim malutkim ograniczonym światku.

Co więcej, nie ma to jak stwierdzić, że dotychczasowe dowody są nic nie warte, bo przecież były przeprowadzone przez zwolenników teorii psi - każcie ślepemu udowodnić, że liście są zielone - słaby argument, bardzo słaby. A już najbardziej śmieszy stwierdzanie, że nagroda Jamesa Randiego czeka na zdobywcę. Nie trzeba już tutaj tłumaczyć, że Randi jest bezczelnym oszustem, a milion dolarów tak naprawdę nie istnieje. Pseudo-sceptycy wiedzą swoje.

Ah, wyładowałem się - Thor użył na końcu swojego wpisu stwierdzenia o “gonieniu się”, ja nie będę używał popularnego smormułowania do określania policji. Powiem jednak, aby wszyscy zwolennicy teorii istnienia zdolności parapsychicznych przestali wojować z “pseudo” w myśl zasady - ten, kto nie ma nic do powiedzenia, krzyczy najwięcej. :D

Edycja

Nie mogłem się powstrzymać. Niejaki Stachi na wiadomym forum o paranormalnosciach nawiązał do uczucia towarzyszącemu gdy ktoś na nas patrzy. Na to kontra innego użytkownika:

oczywiście i nie widzę w tym nic paranormalnego. wiesz z tego typu doznaniami ludzie maja doczynienia od tysięcy lat więc jest to chyba zjawisko naturalne którego nie potrafimy jeszcze wytłumaczyć

Czy ludzi tego pokroju mogli by otworzyć swe małe rozumki i zrozumieć, że zdolności parapsychiczne są naturalnym elementem naszego życia? Czy wasze małe rozumki potrafią zrozumieć, że gdy słyszycie przez długi czas jakiś dźwięk, to w końcu zaczynacie go ignorować, a zwłaszcza wtedy, gdy każdy dookoła was tego dźwięku nie słyszy i wmawia wam, że go nie ma? ROTFL

Znudzony nauką? Przejdź do praktyki

Uczysz się, uczysz, siedzisz godzinami próbując zrobić tę małą wredną kulkę energii, ale koniec końców zaczyna Ci się to nudzić, prawda? Może więc czas, aby zacząć uczyć się poprzez praktykę? Pozwoliłem sobie na podstawie pewnego artykułu przedstawić kilka spolszczonych przykładów takiej nauki przez praktykę.

Dla telepatów:

1. Po co pukać ludzi w ramię, skoro można ich spingować? Efekt będzie taki sam…
2. Chcesz, aby ktoś coś zrobił? Sugestia Telepatyczna jest rozwiązaniem…
3. Ktoś zadał Ci pytanie, no to może zobacz, czy odpowiedzi nie ma w jego umyśle :).
4. “Transmituj” znajdując się w tłumie, gdy chcesz aby ten zrobił Ci więcej miejsca.

Dla psychokinetyków:

1. Gorąco? Powiej sobie…
2. A gdy zimno, przyśpiesz molekuły :).
3. Czekasz w kolejce? Spróbuj pobawić się wszystkim, czy możesz - psychokinetycznie, oczywiście.
4. Trzymasz szklanę wody w ręce, to może zrób małe tornado?

Manipulacja energią:

1. Gdy nic nie robisz, porób małe kropelki energii psi ;).
2. Uziem się.
3. Zmęczony? Wsyśnij energię :D.

Healing:

1. Próbuj uleczyć wszystko, co się Ci przytrafi*

Jasnowidzenie:

1. Gdy nic nie robisz, spróbuj “zobaczyć” co jest za Tobą.
2. Spróbuj wyczuć, jak wygląda pomieszczenie, zanim do niego wejdziesz.
3. Próbuj wyczuć wszystko dookoła Ciebie, gdy nie musisz się skupiać na czymś innym.

*Nie zapominać, że psionika nigdy nie zastąpi lekarza!

Coś jeszcze? Prawdę powiedziawszy, tego typu pomysły można by wyliczać bez końca, a wszystko zależy tylko od wyobraźni. Idea jest prosta - musisz zacząć stosować psionikę wszędzie, gdzie się tylko da - z początku może być Ci trudno się przestawić (coś o tym wiem), ale czas pokaże…