The Thor’s Hammer

Młot Thora – Nowości z Psionicznego Światka

Archiwum dla grudzień 2007

Gdzie leży przyszłość?

z jednym komentarzem

Przeglądając sobie polskie strony choć trochę nawiązujące do psioniki zaczynam się zastanawiać, gdzie leży przyszłośc psioniki w Polsce. Powoli zaczynam podzielać zdanie Fenixa (niestety) i zaczynam również rozumieć, dlaczego skupił się na rozwoju społeczności na zachodzie. Tam ona istnieje – u nas niekoniecznie.

U nas aby stworzyć stronę, która będzie odwiedzana przez ludzi, którzy potem będą się zamieniać w “adeptów” psioniki, potrzeba webmastera – ci zazwyczaj sie cenią i trudno jest znaleźć takiego, który byłby zainteresowany psioniką i chciałby zrobić stronę. Tam na zachodzie wystarczy strona na darmowym serwerze i podstawowa znajomość htmla. Na ten moment nie ma takiego webmastera, który byłby czymś takim zainteresowany.

Trochę znam się na grafice, ale wszystkie kody itp to nie moja specjalność. Dlatego moja własna wizja społeczności psionicznej w polsce to zdecydowanie blogi psioniczne, których autorzy skupieni są na jednym sporym forum dyskusyjnym, na którym zachowana jest kultura i idea wzajemnej pomocy (no dobra, przyznaję się, to nie jest moja wizja – ale twórca nie ma nic przeciwko jej rozpowszechnianiu).

Forum mamy, blog jest jeden. No trochę mało :). Uważam, że tak jest lepiej – na forum się dyskutuje, pomaga itp., na blogach natomiast prezentuje się własne doświadczenia związane z osobistym rozwojem psionicznym, własne eksperymenty itd. Co chcesz powiedzieć to piszesz, nie zaśmiecając forum ograniczonego regulaminami.

Czy to nie jest świetne rozwiązanie? Forum to Polski Vortal Psioniki i wokół niego można spokojnie zbudować sporą sieć blogowo-psioniczną. To kto jest chętny do realizacji tej wizji? He he

Written by Thor

18 grudzień, 2007 at 21:30

Pseudo-sceptycy wciąż w żałosnym natarciu [czyli "Psion dealing with sceptic - a guide-to]

z jednym komentarzem

Jak to ujął kiedyś Tass – “jesteśmy starej daty” lol. Chodzi tutaj o podejście do sceptycyzmu. Bowiem wyróżniamy dwa rodzaje sceptycyzmu – ten zdrowy “sceptycyzm” i ten chory “pseudo-sceptycyzm”.

Sceptykiem jest osoba, która nie wie, czym jest prawda – a raczej nie wie, co jest prawdą. Czyta, szuka, bada, doświadcza i robi to wszystko tylko po to, aby wyrobić swoje własne zdanie w zdrowy sposób. Nie przyjmuje z góry danego założenia, że coś jest prawdą albo kłamstwem. Zdrowy sceptycyzm objawia się właśnie dążeniem do prawdy.

Pseudo-sceptyk to natomiast osoba, która już sobie ustaliła, co jest prawdą. Niestety, nie zrobiła tego metodą prób i błędów, eksperymentów i doświadczeń. Po prostu wstała rano i powiedziała sobie “to będzie prawdą, a to będzie kłamstwem”. Co więcej, postawiła sobie za cel przekonywanie innych ludzi do swoich racji. Pseudo-sceptycyzm to inaczej sceptycyzm fanatyczny.

Co do psioniki jest jeszcze jedno podejście – fanatyczne. Tzn. dana osoba bez eksperymentów ustaliła sobie, że psionika jest prawdą i nie potrzeba dowodów, bo jest prawdą i basta.

Ani podejście drugie, ani trzecie nie jest podejściem zdrowym. Jest raczej (albo napewno) podejściem chorym. Tylko prawdziwy sceptyk jest w stanie osiągnąć sukces w psionice. Zdziwieni? Już tłumaczę dlaczego tak jest…

Sceptyk dowie się o psionice, poczyta na ten temat, spróbuje swoich sił i nie zniechęci się po kilku nieudanych próbach. Nie zniechęci się też słysząc swoich pseudo-sceptycznych kolegów twierdzących, że oszalał. Uporczywie będzie dążył do poznania prawdy, ostatecznie ucząc się zdolności i udowadniając sobie samemu realność zjawiska psioniki. Nawet jeśli na tym skończy swoja przygodę z psi, to będzie zadowolony, bo metodą prób i błędów sam doszedł do prawdy.

Fanatyk jak to fanatyk – uwierzy bez dowodów i jeszcze będzie szerzył swoje racje. Pseudo-sceptyk to natomiast ciekawy przypadek. Ma wyrobione zdanie – bez dowodów, bez eksperymentów, bez niczego jest w stanie powiedzieć, co jest prawdą a co kłamstwem (niesamowita zdolność, gdybym ja tak umiał lol). Gdzie się tylko da będzie próbował wmawiać ludziom swoje racje i przekonania – oczywiście jedynym dowodem dla niego na nieistnienie danego zjawiska będzie lakoniczne stwierdzenie “nie ma dowodów na realność tego zjawiska”. Czyli jakby nie było nie jest w stanie potwierdzić, że coś jest kłamstwem. Najgorszym jest to, że cały czas będzie żądał dowodów na nasze teorie, samemu nie potrafiąc przedstawić czegokolwiek na poparcie swoich twierdzeń.

Będzie żądał potwierdzenia naszych potwierdzeń, będzie zbyt leniwy aby samemu czegoś poszukać, wciąż będzie potwarzał, że nie ma dowodów, będzie żądał testów, dowodów przy okazji twierdząc, że nie ma dowodów i… No, rozumiecie już :).

Co może zrobić w takiej sytuacji psionik? Zignorować :). Niestety, taka jest prawda, z pseudo-sceptykiem się nie wygra. Można na początku powiedzieć mu, aby zmienił swoje nastawienie (choć to niewiele zmieni) i zostawić go ze swoimi przekonaniami, bo niczego poza tym się zrobić nie da. Jeśli zażada dowodów, należy go olać, jeśli będzie się awanturował, należy go zignorować. I to jest najskuteczniejsza technika.

Dlaczego o tym napisałem? Zaglądnąłem kilkanaście minut temu na paranormalne.pl, gdzie cały czas toczy się bój – a raczej pseudosceptycy toczą bój. Od lat to samo, bez zmiany. Doszedłem więc do wniosku, że warto by o tym napisać, kończąc wyjątkowo płytkim, ale jednocześnie wymownym zdaniem: “Pseudosceptycy wszystkich krajów – gońcie się!”

Written by Thor

16 grudzień, 2007 at 22:08

Napisane w Sceptycyzm

Tagged with , ,

Coś się zmieniło

without comments

Wracając przedwczoraj do domu przechodziłem obok rzeźni. Na jej terenie stała ciężarówka. Widać było tylko jej górę, bo resztę zasłaniała brama. Sytuacja wyglądała tak, że przechodziłem równolegle do bramy spoglądając na ciężarówkę (a właściwie na to co było widać). I wtedy coś poczułem…

Nie mam pojęcia co to było – ale odniosłem wrażenie, które mogę opisać tylko słowami “coś się zmieniło”. Po raz pierwszy od wielu lat poczułem, że coś jest inaczej, że świat nie wygląda tak samo jak kilka tygodni temu. Ostatni raz coś podobnego czułem po spędzeniu kilku tygodni na PsiPogu.

Ale czułem coś jeszcze – nie tylko “wiedziałem”, że moja percepcja się zmieniła, ale także czułem, że to dopiero początek, że w najbliższym czasie stanie się coś jeszcze. Niestety nie wiem co. Wiem natomiast, że jest to bardzo dziwne uczucie. Wiecie jak na niektórych filmach przechodzący aktor na kogoś spogląda i cała akcja zwalnia? Czułem się identycznie ;).

Written by Thor

15 grudzień, 2007 at 18:53

Napisane w Przeczucia

Tagged with , ,

Psiball – prawda czy nie?

z 5 komentarzami

Przeglądając statystyki bloga (ach to WordPress) natknąłem się na takie zapytanie, z którego ktoś trafił na mojego bloga – “Psiball, prawda czy nie?” Postanowiłem wykorzystać statystyki i odpowiedzieć na to pytanie, a także na kilka innych.

Na pytanie, czy psiball naprawdę istnieje i można go stworzyć mogę odpowiedzieć na dwa sposoby. Sposób pierwszy: tak, zapewniam, że psiball to prawda. Sposób drugi: tylko ty sam możesz sobie na to pytanie odpowiedzieć. Nie mogę ukrywać, że dużą rolę spełnia tutaj wiara. Ale nie chodzi tutaj o ślepą wiarę bez poparcia dowodami.

Psionik powinien się kierować słowami pewnego myśliciela, Augustyna, który mówił, że “Wiara, która jest konsekwencją czynnej woli, pozwala nam zrozumieć świat”. W psionice najpierw trzeba uwierzyć w zdolności, aby móc w ogóle się ich nauczyć. Pseudo-sceptycy mogą teraz powiedzieć, że jest to kompletny absurd, bo taka wiara może wywoływać omamy i może nam się tylko wydawać, że tworzymy psiballa. Tutaj jednak mogę powiedzieć – czy pseudo-sceptyk nauczyłby się jeździć na rowerze w dzieciństwie gdyby nie wierzył, że uda mu się nauczyć? Wiele lat później na lekcjach fizyki i biologii uczy się jakie są naukowe podstawy jazdy na rowerze. Ale wszystko zaczyna się od wiary. “Uwierz, byś mógł zrozumieć”, jak mawiał Augustyn.

A gdy już będziesz wierzył i próbował zrobić swojego pierwszego psiballa – zapewniam, że są nikłe szanse, aby udało ci się go zrobić za pierwszym czy drugim razem. Czasem trzeba tygodni aby wreszcie osiągnąć sukces. Więcej niż pewnym jest natomiast to, że nie uda ci się swojego psiballa zobaczyć na początku treningu (zapewne nie uda ci się to nigdy). Nie należy również marzyć o rzucaniu w ludzi “fajerbalami” – to nie Diablo. O scenach rodem z Dragon Balla również trzeba zapomnieć.

Podsumowując mogę powiedzieć tak: najpierw uwierz, a prawda przyjdzie sama. I zapewniam cię czytelniku/adepcie, że satysfakcja będzie ogromna.

Written by Thor

12 grudzień, 2007 at 21:08

Napisane w psiball

Tagged with , ,

Dzień pełen “przeczuć”

without comments

W ostatnim czasie doświadczyłem bardzo interesujących rzeczy. Choć trochę nie wiem co o nich myśleć, to przedstawię je wam.

W poniedziałek jechałem pociągiem i gdy tak sobie siedziałem, nagle odniosłem wrażenie – a raczej nagle wiedziałem, że konduktor wpadnie do przedziału sprawdzać bilety dokładnie w momencie, gdy ja będę się zbierał do wyjścia. Nie muszę tłumaczyć, że jak wiedziałem tak się stało.

Wtorek, czyli dzisiaj. Znowu w pociągu, do przedziału wszedł jakiś chłopak, siadł nie zamykając drzwi. Pomyślałem w tym momencie “chłopie, zamknij drzwi”. Ten popatrzył na nie, po czym wstał i zamknął. Kilka minut później przez przedział przewinęła się jakaś dziewczyna szukająca znajomej (wydedukowałem to po ruchach ciała i komórce w ręce he he). Chwilę się kręciła, potem przeszła do następnego przedziału nie zamykając drzwi, co spowodowało przeciąg. Chciała zamknąć drzwi od strony “jej” wagonu, a ja pomyślałem “najpierw te wcześniejsze moja droga” – jak pomyślałem tak się stało. Ale co mnie uderzyło to jej wzrok. Wielki przedział, kiladziesiąt osób w środku, a dziewczyna tylko raz podniosła wzrok i spojrzała centralnie na mnie.

W drodze powrotnej usiadłem w środku pociągu, na końcu pierwszego “składu” przy kabinie maszynisty (w tej chwili nie używanej, bo będącej w środku całego pociągu). I znowu przeczucie, a raczej wiedza – wiedziałem, że na następnej stacji konduktor przejdzie z tylniej części pociągu do przedniej (na środku są dwa wagony z kabinami i trzeba wyjść na zewnątz aby przejść między dwoma połówkami). Gdy już sprawdzał mi bilety wiedziałem, że dzisiejszy dzień jest jakiś dziwny.

Kilka minut później wpadł do przedziału (pustego, tylko ze mną) jakiś facet. Mimo wszechobecnych znaczków informujących o zakazie palenia wiedziałem, że mężczyzna przyszedł zapalić. Po kilku minutach czułem już dym papierosowy.

Naprawdę dziwna sprawa. Mogę się tylko domyślać przyczyny – od kilku dni intensywnie ćwiczę manipulację energią, może miało to jakiś wpływ? Dodatkowo w pociągu zazwyczaj jestem spokojny i bardzo skupiony “na pustce”, możliwe że to dodatkowo wzmacnia efekt “przeczuć”. Choć to nie były przeczucia – ja po prostu wiedziałem. Nie wiem natomiast jak sobie tłumaczyć przypadki z tymi dwoma osobami, które zrobiły dokładnie to, co chciałem aby zrobiły.

Update: Chyba trafiłem w dziurę czasową:). O konduktorze w poniedziałek już pisałem – zdaje się, że tydzień temu (4 grudzień). Ale identyczna sytuacja zdarzyła się wczoraj i tego jestem pewien – o co chodzi?

Written by Thor

11 grudzień, 2007 at 16:32

Napisane w Przeczucia, Wizje

Tagged with , ,

Energia psi i tarcze w naszym wymiarze

without comments

Na Polskim Vortalu Psioniki wywiązuje się dyskusja na temat odbijanej od tarcz energii, a w związku z tą dyskusją u mnie wywiązują się przemyślenia na temat energii i logiki w psionice.

Pewna osoba założyła, że energia wykorzystywana w psionice, a także wszystkie zdolności “mają miejsce” na płaszczyźnie astralnej, a nie w naszym materialnym świecie. Definitywnie muszę temu zaprzeczyć (zrobi to też wielu psioników). Zarówno manipulacja energią, jak telepatia, ESP, psychokineza i wiele innych zdolności ma miejsce w naszym materialnym wymiarze (o ile w ogóle istnieją jakieś inne).

Energia ta bowiem jest tak samo zwyczajna, jak zwyczajna jest elektryczność i magnetyzm, podlega pewnym zasadą i prawom fizyki (jak to dziwnie brzmi he he). Odbita od tarczy wytraca na mocy i podobnie jak światło po kilu załamaniach zanika (a raczej przechodzi w inny stan “skupienia”). Jest to czysto logiczne i naukowe podejście i nie ma tutaj miejsca na gdybanie o płaszczyznach astralnych, to psionika a nie jakieś czary mary.

Trzeba właśnie wiedzieć, jak ważna jest w psionice logika i naukowe podejście do tej tematyki. Tłumacząc zjawiska jako wpływ duchów czy jakiś światów astralnych nie zbliżamy się ani trochę do rozwiązania zagadki, co tak naprawdę sprawia, że posiadamy te zdolności. Krytyczna, a co ważniejsze – logiczna analiza pozwala stopniowo odkrywać naukową stronę psioniki, co następnie pozwala nam ją lepiej zrozumieć.

P.S.: Musiałem zmienić nazwę bloga z przyczyn małego plagiatu z mojej strony wobec znajomego. Niestety domeny już się nie da zmienić, ale to mi wybaczył :P.

Written by Thor

6 grudzień, 2007 at 19:16

Napisane w Energia Psi, Logika, Tarcze

Tagged with , , ,

Psiball i konduktor

without comments

Zacznijmy od psiballa. W poprzednim wpisie opisałem metodę na tworzenie tej małej kulki, jaką poznałem czytając zapiski z pewnego seminarium organizowanego przez PsionicsOnline. Próbowaliście już tej metody? Ja tak i muszę przyznać, że dziwne uczucie. A raczej odczucie – pojawiło się szybciej i utrzymywało się dłużej niż w przypadku innych metod, jakie próbowałem. Przydałoby się więcej komentarzy na ten temat i więcej prób, aby wyciągnąć wnioski.

Miałem dzisiaj ciekawą sytuację w pociągu. Powoli docierałem do mojego “terytorium” i szykowałem się do wyjścia. Uderzyła mnie nagle myśl, że jeszcze nie było dzisiaj konduktora delikatnie proszącego o bilety do kontroli. Pomyślałem sobie, że przyjdzie dokładnie w momencie, gdy ja będę już wysiadał. No i łatwo zgadnąć, że jak pomyślałem, tak też się stało. Ciekawy przypadek, niestety nie wiem co o nim myśleć. Jedno wiem na pewno – nie wierzę w zbiegi okoliczności.

Written by Thor

4 grudzień, 2007 at 16:05

Napisane w Bez kategorii

Tagged with ,

Warto poszerzać swoją wiedzę

without comments

Dokładnie tak, warto poszerzać swoją wiedzę wszelkimi metodami. To jest tak jak ze wszystkim innym. Uczymy się robić strony internetowe, to czytamy różne poradniki i blogi na ten temat poznając opinię i doświadczenia innych osób. Tak samo jest ze wszystkim, tak samo jest z psioniką. Dzisiaj odkryłem, jak interesujące jest poznawanie opinii innych psioników. Szkoda tylko, ze jest tak mało blogów. Ale jest inne źródło takich opinii i doświadzczeń poza forami i blogami – logi z czatów i kanałów irc. Bardzo dużo takich logów można znaleźć na psionicsonline (ci w ogóle się specjalizują w takich lekcjach i seminariach).

Na czacie każdy się wypowiada, a jego wypowiedzi są zapisywane do loga, który potem jest publikowany na stronie. A opinie mogą być różne, logów się nie cenzuruje (no chyba, że wyrazy obraźliwe i wulgarne). Przez taki mix róznych opinii sami możemy wyrobić sobie własną. No i w dodatku warto być na bierząco w związku z trendami i poglądami w środowisku. Więc zaczynam czytać logi i zapiski z seminariów.

Nowa metoda na psiballa

W jednym logu przeczytałem o ciekawej metodzie. Ustawcie ręce na przeciwko siebie w zaokrąglonym kształcie, o tak: lewa ręka ( ) prawa ręka. Teraz wyobraźcie sobie jak obie ręce zaczynają świecić na żółto, a po chwili z obu rąk zaczynają wychodzić promienie żółtej energii, które łączą się między dłońmi tworząc jasną kulkę, która wiruje i da się ją słyszeć. Po chwili wyobraźcie sobie więcej promieni wychodzących z palców i innych rejonów dłoni. Dodatkowa energia sprawia, że psiball staje się bardziej gęsty. Po pewnym czasie wyobraźcie sobie, że wasze ręce przestają świecić. Zwróćcie uwage na to, co czujecie i opiszcie efekty na swoich blogach albo tutaj w komentarzach.

PS: Postanowiłem pisać bardziej porawnie i mniej chaotycznie – od następnego razu.</p

Written by Thor

2 grudzień, 2007 at 20:39

Napisane w Wiedza

Tagged with , , , , ,

Na czym stoję i co dalej

without comments

Wiedza teoretyczna – jest. Wiedza praktyczna – brak (no nie do końca). Mobilizacja – brak. Chęć osiągnięcia efektów – jest. Nie powiem, rozrachunek trochę dziwny a już napewno nie na moją korzyść. Pamiętam że przestałem praktykować psionikę przez te bóle głowy, ale mimo to wciąż rozwijałem wiedzę teoretyczną. Niedawno nauczyłem się, jak sobie radzić z bólami (które były wywoływane przez manipulacje energią, co nie jest aż takie niespotykane) więc postanowiłem wrócić do praktyki, niestety napotkałem poważnego wroga – moje lenistwo.

Z innej beczki gdy wchodziłem dzisiaj do kuchni nagle światło niby tak przygasło. Niby normalna rzecz – po prostu jakiś spadek mocy w instalacji elektrycznej. Na takie rzeczy nigdy nie zwracamy uwagi, prawda? Normalna rzecz, ale nagle w mojej głowie pojawiło się Playful Psychic. Znacie książkę? Czytaliście? Jak nie to naprawdę warto, mimo kilkunastu lat to wciąż książka (a raczej ebook) rzuca całkiem jasne światło na psionikę.

Lata temu czytałem, ale coś jeszcze pamiętam. Był tam taki fragment “o postrzeganiu świata”. No nie dokładnie o tym – już wyjaśniam. Skywind umieśiła tam “worksheet” (jak to przetłumaczyć?), w którym sami odpowiadamy na pytanie czy mieliśmy jakieś paranormalne doświadczenia. To pierwsza rzecz, a druga jest taka związana z procesem nazywanym Shut Down. Chodzi w nim o całkowite wyłączenie zmysłów psionicznych i powrót do rzeczywistości.

Zróbmy małe podsumowanie (ale ja chaotycznie piszę). Rozwijając swoją wiedzę na temat psioniki “wnikamy” w ten świat, przez co otwieramy się na otaczające nas zjawiska paranormalne. Im więcej czytamy na temat psioniki tym bardziej zagłębiamy się w tą tematykę i jesteśmy bardziej wyczuleni na podejrzane zjawiska w naszym otoczeniu, bo w pewien sposób podświadomie chcemy, aby to co się dzieje miało jakiś paranoramlny charakter. I nawet, jeśli większość tych zjawisk nie ma charakteru nadprzyrodzonego, to sam fakt że tak myślimy zaczyna sprawiać, że coraz częściej będziemy dostrzegać te realne paranormalne zjawiska. Rozumiecie ideę?

Dlatego mam plan – zrobić sobie powtórkę materiału z psioniki, przeczytać ponownie playful psychic, zainteresować się badaniami na ten temat, codziennie rano tworzyć psiballa (dla zachowania ciągłości praktyki) i zacząć zwracac uwage na to, co się dzieje w otoczeniu. Pewne rzeczy pamiętam, podzielę się z nimi w następnym wpisie (choć nie ma ich aż tyle). Ale jestem pewien, że mój plan pozwoli mi na “rozruch”. A wy pomożecie? Mam nadzieję że tak.

Written by Thor

1 grudzień, 2007 at 21:45

Napisane w Trening

Tagged with , ,

Po co blog?

z jednym komentarzem

Phren – możesz mieć lekkie Deja Vu, ale się nie przejmuj. Czytelnicy – głównie użytkownicy Polskiego Vortalu Psioniki. Wpadłem sobie ostatnio na psionicsonline poczytać artykuły luźno związane z psioniką. No i tam znalazłem taki jeden poświęcony ćwiczeniom, a raczej temu, jak ćwiczyć aby ćwiczyć cały czas. I tam natrafiłem na fragment mówiący o założeniu dziennika lub bloga. Uzasadnieniem ma być to, że wracając do wcześniejszych zapisków po iluś tam tygodniach możemy zobaczyć swój postęp i to może działać na nas mobilizująco. Oczywiście ja jednak musiałem to przeanalizować.

Bo mamy taki notatnik papierowy i tylko my go czytamy. Nikt nas nie rozlicza z naszych ćwiczeń. A tutaj natomiast mamy blog, którego będzie (mam nadzieję) czytać kilka czy nawet kilkanaście osób. I czytelnicy mogą nas rozliczać z tego, co piszemy i z naszych ćwiczeń i rozwoju. I to dopiero musi działać mobilizująco. Dlatego zrobiłem sobie bloga, w którym będę opisywał swoje ćwiczenia i rozwój – mam nadzieję, ze pomożecie mi w mobilizacji ;). A dodatkowo możecie traktować ten blog jak ogólno-psioniczny i taki, w którym będę poruszał ważne tematy dla naszego Vortalu.

Za wielką wodą raczej tego nie ma – czego? Już wyjaśniam. Mamy blogi, o różnej tematyce no i mamy też blogsferę czyli społeczność twórców tych blogów, w której ludzie wymieniają się wiedzą i przemyśleniami. Ale nie ma czegoś takiego jak Psisfera, czyli system blogów typowo psionicznych. Nie rozumiem dlaczego, przecież w tym tkwi taki wielki potencjał.

Opisywanie swoich metod i efektów ćwiczeń a także doświadczeń i wymienianie się tym z innymi ludźmi za pomocą blogów wydaje się być bardzo efektowna. Mówiło o tym kilka osób w światku, ale ja nie będę mówił, a tylko dam wam przykład. Pokręćcie się trochę na Dzienniku Internautów, na Antyweb czy choćby na blogowisko.org. Spróbujcie wniknąć w ten świat blogsfery. Zobaczycie tą wymianę informacji, wzajemną pomoc i uczenie się nowych rzeczy na podstawie doświadczeń innych. Blogsfera to poteżne narzędzie, to kolejne po telewizji czy radiu medium. Tkwi tam wielka siła.

A teraz spróbujcie to przenieść na nasz grunt, ten psioniczny. Wyobraźcie sobie, jak to wszystko mogłoby się toczyć, gdybyśmy mieli choć taką skromną sieć blogów psionicznych (kilka, kilkanaście chociaż). Warto się nad tym zastanowić. Zachęcam więc wszystkich zainteresowanych psioniką, teoretyków i praktykantów do założenia swoich własnych blogów i zareklamowania ich w odpowiednim miejscu na naszym forum. (błagam, tylko nie onet – wordpress albo blogspot, ostateczność lol)

PS: czy ktoś moze mi przypomniec skąd ja znam to hasło “Bo umysł to ostateczna granica”?

Written by Thor

1 grudzień, 2007 at 12:17

Napisane w Bez kategorii

Tagged with ,