Gdzie leży przyszłość?
Przeglądając sobie polskie strony choć trochę nawiązujące do psioniki zaczynam się zastanawiać, gdzie leży przyszłośc psioniki w Polsce. Powoli zaczynam podzielać zdanie Fenixa (niestety) i zaczynam również rozumieć, dlaczego skupił się na rozwoju społeczności na zachodzie. Tam ona istnieje – u nas niekoniecznie.
U nas aby stworzyć stronę, która będzie odwiedzana przez ludzi, którzy potem będą się zamieniać w “adeptów” psioniki, potrzeba webmastera – ci zazwyczaj sie cenią i trudno jest znaleźć takiego, który byłby zainteresowany psioniką i chciałby zrobić stronę. Tam na zachodzie wystarczy strona na darmowym serwerze i podstawowa znajomość htmla. Na ten moment nie ma takiego webmastera, który byłby czymś takim zainteresowany.
Trochę znam się na grafice, ale wszystkie kody itp to nie moja specjalność. Dlatego moja własna wizja społeczności psionicznej w polsce to zdecydowanie blogi psioniczne, których autorzy skupieni są na jednym sporym forum dyskusyjnym, na którym zachowana jest kultura i idea wzajemnej pomocy (no dobra, przyznaję się, to nie jest moja wizja – ale twórca nie ma nic przeciwko jej rozpowszechnianiu).
Forum mamy, blog jest jeden. No trochę mało :). Uważam, że tak jest lepiej – na forum się dyskutuje, pomaga itp., na blogach natomiast prezentuje się własne doświadczenia związane z osobistym rozwojem psionicznym, własne eksperymenty itd. Co chcesz powiedzieć to piszesz, nie zaśmiecając forum ograniczonego regulaminami.
Czy to nie jest świetne rozwiązanie? Forum to Polski Vortal Psioniki i wokół niego można spokojnie zbudować sporą sieć blogowo-psioniczną. To kto jest chętny do realizacji tej wizji? He he

Witam. Przeczytałam wszystkie posty i przyznaję – wierzę w realność psioniki, ale tylko dlatego, że sama doświadczałam. Teraz poszerzyłam horyzonty i bardziej zajmuję się rozwojem duchowym, jednak bądź co bądź od psi się wszystko zaczęło. Dosłownie wszystko. Widzę jak bardzo angażujesz się w to, co robisz i to się ceni, ale co do społeczności psi w Polsce… ja np. – że tak to ujmę – siedzę w ukryciu i dobrze mi z tym. Nie dzielę się doświadczeniami – to fakt, ale to dlatego, że nie chciałabym wprowadzić kogoś w błąd. Niemniej, jak już wspomniałam skupiłam się na rozwoju, tak więc wiadomo jak sprawa wygląda.
Poza tematem…
Swoimi poglądami, stylem pisania i innymi czynnikami… przypominasz mi kogoś, z kim w tym roku miałam okazję sporo rozmawiać. Przypominasz i może nawet jesteś tą osobą, ale nie będzie głośno wyrażać paradoksu. To teraz przecież już bez znaczenia.
Gall Anonim
30 grudzień, 2007 at 01:54