Psionika a byty astralne – sort of :)
W dawnych czasach ludzie doświadczali niesamowitych zjawisk, których nijak nie potrafili zrozumieć. A bo to piorun uderzył, a bo to ktoś wyzdrowiał cudem (albo zachorował). A skoro nie mogli tego wytłumaczyć, to wymyślali różne “backgroundy”. I tak powstawał (i nadal powstają) różne religie. A potem przyszli naukowcy – i zaczęli wszystko tłumaczyć. I teraz wiemy, że był wielki wybuch, że pioruny to elektryczność, że za choroby są odpowiedzialne bakterie – nagle cuda, duchy i bóg przestały być potrzebne, bo znaleźliśmy rozwiązanie dręczących nas zagadek.
I “pojawiła się” taka psionika. A że ludzie nie potrafią tego zrozumieć, to wymyślają byty astralne, całe gromady demonów i aniołów, zasady posługiwania się zdolnościami, karmy i inne bajery. Efektem są artykuły, w których czytamy “nie wykorzystuj mocy do złych celów, bo spotka Cię kara ze świata astralnego”. No i potem dzieci się boją, a naukowcy wyświewają. Bajka, jak cholera…
Jeśli użyjesz aparatu fotograficznego aby sfotografować piękno natury – będzie ok. A jak użyjesz go, aby sfotografować koleżankę w krępującej sytuacji, to nawet jeśli nie będzie to ok, to jednak nic złego się przecież nie stało…
Nigdy nie spotka Cię kara za złe używanie “mocy”, a już tymbardziej nie ma sensu wspominać o “poziomach psi”, “zaawansowanych mistrzach”, “planach astralnych” i tak dalej. Jedyne, czego potrzeba w psionice to chłodnego, logicznego umysłu, który w zdrowy naukowy sposób będzie do tej tematyki podchodził – bo to naukowcy i logicznie myślący praktykujący pchają psionikę do przodu, a nie fanatycy bojący się powiedzieć słówko, bo “wielkie demony z astrala mnie ukarzą”.
Jest taka zasada – jeśli w “poradniku” psionicznym ktoś wspomina o astralu bądź o karach z zaświatów, to taki poradnik jest “fluffem” – i należy go odłożyć, a potem poszukać czegoś poważniejszego – np. PsiPog.net, czy Rhine Research Center.
“Niezrozumiała technika może się wydawać magią. “
