Posts Tagged ‘James Randi’
Pseudo-sceptycy dalej nacierają w żałosny sposób
Jak wskazują statystyki bloga, wpis Pseudo-sceptycy wciąż w żałosnym natarciu [czyli "Psion dealing with sceptic - a guide-to] jest najchętniej czytanym wpisem, jaki powstał od wystartowania strony za czasów Thora w grudniu poprzedniego roku. Dlaczego więc miałbym przerywać dobrą passę? Porozmawiajmy o pseudo-scepykach jeszcze trochę, co by business się kręcił…
Udowodnijcie!
Po cholerę? Czyta człowiek co chwilę wypowiedzi wielkich pseudo-sceptyków, że niby miliony ludzi robią psiballe, ale ani jeden nie chce udowodnić swoich zdolności w kontrolowanych warunkach – tragedia, prawda? Na nic tłumaczenia, że Stanford Research Institute przeprowadza od lat udane testy zdolności parapsychicznych, na nic wyniki badań Instututu Rhine’a zbierane od kilkudziesięciu lat, na nic odtajnione dokumenty programu StarGate, na nic odsyłanie do książek takich osobistości jak Dean Radin. Po cholerę ruszyć dupę żeby się czegokolwiek dowiedzieć, lepiej tkwić w swoim malutkim ograniczonym światku.
Co więcej, nie ma to jak stwierdzić, że dotychczasowe dowody są nic nie warte, bo przecież były przeprowadzone przez zwolenników teorii psi – każcie ślepemu udowodnić, że liście są zielone – słaby argument, bardzo słaby. A już najbardziej śmieszy stwierdzanie, że nagroda Jamesa Randiego czeka na zdobywcę. Nie trzeba już tutaj tłumaczyć, że Randi jest bezczelnym oszustem, a milion dolarów tak naprawdę nie istnieje. Pseudo-sceptycy wiedzą swoje.
Ah, wyładowałem się – Thor użył na końcu swojego wpisu stwierdzenia o “gonieniu się”, ja nie będę używał popularnego smormułowania do określania policji. Powiem jednak, aby wszyscy zwolennicy teorii istnienia zdolności parapsychicznych przestali wojować z “pseudo” w myśl zasady – ten, kto nie ma nic do powiedzenia, krzyczy najwięcej. :D
Edycja
Nie mogłem się powstrzymać. Niejaki Stachi na wiadomym forum o paranormalnosciach nawiązał do uczucia towarzyszącemu gdy ktoś na nas patrzy. Na to kontra innego użytkownika:
oczywiście i nie widzę w tym nic paranormalnego. wiesz z tego typu doznaniami ludzie maja doczynienia od tysięcy lat więc jest to chyba zjawisko naturalne którego nie potrafimy jeszcze wytłumaczyć
Czy ludzi tego pokroju mogli by otworzyć swe małe rozumki i zrozumieć, że zdolności parapsychiczne są naturalnym elementem naszego życia? Czy wasze małe rozumki potrafią zrozumieć, że gdy słyszycie przez długi czas jakiś dźwięk, to w końcu zaczynacie go ignorować, a zwłaszcza wtedy, gdy każdy dookoła was tego dźwięku nie słyszy i wmawia wam, że go nie ma? ROTFL
James Randi odwiedza królową
No, niezupełnie – ale napewno odwiedza Zjednoczone Królestwo, i to już 19 kwietnia, czyli za dni kilka ;). Jeśli ktoś będzie w ten dzień w okolicy i chciałby porozmawiać z największym pseudo-sceptykiem na świecie, to szczegółów można się dowiedzieć tutaj.
James Randi traci zapał do pracy?
Jak można wyczytać zarówno na zagranicznych stronach parapsychologów, jak i w oficjalnych mediach Fundacji Edukacyjnej Jamesa Randiego, słynne “Wyzwanie” przestanie być wyzwaniem 6 marca 2010 roku, w 12 lat po ustanowieniu nagrody.
Przypomnijmy – James Randi, ex-magik, iluzjonista (nie jest naukowcem, jak niektórzy niedoinformowani sądzą) założył fundację “edukacyjną” i zaoferował nagrodę pieniężną w wysokości miliona dolarów osobie, która udowodni istnienie zjawisk parapsychicznych. Póki co – nikt się nie zgłosił. Po 6 marca 2010 roku nikt się już nie będzie musiał zgłaszać, a Randi będzie triumfował, bowiem nikt nie udowodnił zjawisk parapsychicznych – ergo, te nie istnieją.
Nie ukrywajmy jednak, że wokół Fundacji, jak i wokół samego Randiego krąży wiele nieścisłości. Po pierwsze – sama sprawa miliona w gotówce. Tysiące, jeśli nie miliony ludzi jest przekonanych, że po udowodnieniu wiadomo czego dana osoba wychodzi z milionem dolarów w gotówce – lub conajmniej z czekiem lub pieniędzmi przelanymi na konto. Cóż, niezupełnie – prawda jest taka, że tych pieniędzy tak naprawdę nie ma. Racja, milion jest – ale w obligacjach, nie w gotówce. Zwycięzca Wyzwania co miesiąc otrzymywał by po prostu pensję, aż po kilkudziesięciu latach uzbierałaby się odpowiednia sumka miliona dolarów – oczywiście sumka ta uzależniona jest od kursu dolara, więc jeśli za rok dolar będzie kosztował 0,1 grosza, a zwycięzca byłby Polakiem, to coś cienka to wypłata. To jednak nie wszystko – nagrodę ktoś sponsoruje – oczywiście są to firmy prywatne. A jeśli te firmy zbankrutują, to automatycznie ich część “miliona” przepada – a co, jeśli nagle za rok wszyscy sponsorzy zbankrutują? Czy warto się tak męczyć, jeśli nawet udowodnienie swoich zdolności przed oczyma Randiego i publiki niczego nie zmieni? W nauce jest tak, że to prawdy dochodzi się setkami testów, jeden pokaz – na pokaz u ex-magika niczego nie zmienia. Prawda jest taka, że poważni naukowcy nie mają w wielkim poważaniu osoby Randiego.
Randi był pewien (i wciąż utrzymuje), że poważni naukowcy nie są zainteresowani jego Wyzwaniem – tymczasem dla przykłądu doktor Dick Bierman (doktorat z fizyki) kontaktował się z Randim w sprawie wiadomego wyzwania, utrzymując, że udało się mu powtórzyć psioniczny eksperyment doktora Deana Radina. Po zaproponowaniu przez Biermana eksperymentu, Randi postanowił skonsultować się ze swoimi doradcami naukowymi. I na tym się skończyło :).
Randi nie raz urywał kontakt z zainteresowanymi nagrodą czy zmieniał zasady, które sam ustanawiał. Z tego co mi wiadomo, nikt w całej historii nie przeszedł nawet wstępnych testów – nawet w oczach prawdziwych naukowców zasady i wymagania narzucane przez Randiego są, delikatnie rzecz mówiąc, zawyżone i nie fair. Jedną z kolejnych nieścisłości jest “zasada numer 14″ – mówi ona jasno, że:
This prize will continue to be offered until it is awarded. Upon the death of James Randi, the administration of the prize will pass into other hands, and it is intended that it continue in force.
Co w wolnym tłumaczeniu znaczy:
Nagroda będzie trwać dopóki nie zostanie zdobyta. Po śmierci Jamesa Randiego, zarządzanie nagrodą zostanie przekazane w inne ręce.
Tymczasem sprawa jest dosyć jasna – po 6 marca 2010 roku Randi będzie mógł zrobić z tym milionem co tylko zechce. Wygląda na to, że już się przyzwyczaił do naginania swoich własnych zasad.
Prawda jest taka, że Randi po prostu znalazł sposób, aby dobrze zarobić i stać się sławnym kosztem innych – zarówno parapsychologowie, psionicy jak i profesjonalni naukowcy nie darzą jego osoby szacunkiem – i nie ma się co dziwić.
Po więcej informacji zapraszam na tę stronę.
