Posts Tagged ‘psionika’
Psionika a byty astralne – sort of :)
W dawnych czasach ludzie doświadczali niesamowitych zjawisk, których nijak nie potrafili zrozumieć. A bo to piorun uderzył, a bo to ktoś wyzdrowiał cudem (albo zachorował). A skoro nie mogli tego wytłumaczyć, to wymyślali różne “backgroundy”. I tak powstawał (i nadal powstają) różne religie. A potem przyszli naukowcy – i zaczęli wszystko tłumaczyć. I teraz wiemy, że był wielki wybuch, że pioruny to elektryczność, że za choroby są odpowiedzialne bakterie – nagle cuda, duchy i bóg przestały być potrzebne, bo znaleźliśmy rozwiązanie dręczących nas zagadek. Czytaj resztę wpisu »
Psionicy odchodzą w cień
Taki Peebrain – stworzył potężny serwis PsiPog.net po to, aby udowodnić samemu sobie realność psioniki. A gdy już opanował zdolności (zakładając, że faktycznie je opanował) – usunął się w cień, zakładając małego bloga i całkowicie opuszczając społeczność psioniczną.
Float natomiast w pewnym momencie zniknął całkowicie – przez co działalność zakończył United Psionics Club. Skywind napisała najlepszego ebooka o psionice (póki co), jednak na próżno szukać jej w społeczności. Not_Important, SheepKing, Ally czy Rainsong – możemy zapomnieć o tych osobach, bowiem nie są już aktywne w społeczności.
Z biegiem czasu człowiek zaczyna dostrzegać, że społeczności tak naprawdę nie ma – że osoby, które przesiadują na tych wszystkich forach to w rzeczywistości banda dzieciaków, która chce uciec od rzeczywistości, poczuć się wyjątkowo. A gdy te dzieciaki zaczynają rozumieć, czym naprawdę jest psionika – znikają. Opuszczają społeczność wiedząc, że rozwijać się dalej mogą tylko sami, a sama społeczność online w aktualnej formie działa w sposób destruktywny.
Z biegiem czasu osobnik studiujący psionikę zaczyna rozumieć więcej, niż inni – i to jest główny powód, dla którego społeczność tkwi w miejscu. Ci, którym najbardziej by zależało na jej rozwoju, preferują rozwój osobisty. Bo po co się dzielić wiedzą w świecie, w którym ta wiedza jest traktowana jako zabobon?
Jak tłumaczyć zjawiska parapsychiczne
No dobra, czyli coś dziwnego miało miejsce, lub o czymś dziwnym słyszeliśmy itp. Pojawia się pytanie – jak wytłumaczyć tajemnicze zjawisko – ścisłej odpowiedzi na to pytanie nie posiadam, jednak wiem mniej więcej, jak się zabrać do tego tłumaczenia…
Co najważniejsze – próbując znaleźć wytłumaczenia na zjawiska natury paranormalnej pamiętaj o czymś takim, jak fizyka, biologia, chemia itp. Logika i naukowe podejście to prawdziwa siła i elementy, które odróżniają psionikę od wszelkiego rodzaju magii czy zabobonów. Niektórzy pseudo-sceptycy głowią się, jak można wierzyć w istnienie tajemniczych sił nadprzyrodzonych, nieznanych duchowych energii itp. A ja się głowię, jakim cudem te małe główki próbują doszukiwać się prawdy w zjawiskach paranormalnych, jeśli nie biorą pod uwagę żadnej z nauk ścisłych w swoich dochodzeniach (jakkolwiek dochodzenia te sprowadzają się do stwierdzenia “to niemożliwe”).
Gdy widzisz na niebie błyskawicę i tłumaczysz ją jako działanie wszechpotężnego boga, to jesteś niedouczony lub conajmniej zapatrzony w religię i ślepy na prawdę. Do każdej nowej rzeczy należy podchodzić z rozsądkiem i logiczno-naukowym podejściem – choćby ta nowa rzecz wydawała się tak dziwna, że nikt nie chce w nią wierzyć.
Pamiętaj o pewnej zasadzie – wszystko w tym wszechświecie podlega zasadą fizyki – zjawiska parapsychiczne również – i choć nie znamy zasad fizycznych, jakie tymi zjawiskami rządzą, to pewne jest, że takie zasady istnieją – bo istnieć muszą z uwagi na strukturę tego świata.
Podsumowując :) – logika tak, religia i zabobony nie…
Psionika – Jak zacząć
Wiele osób, które styka się z psioniką i postanawia się jej nauczyć staje przed dylematem – co najpierw. Częściej nawet sytuacja wygląda tak, iż osoba chce się nauczyć np. psychokinezy, co nie jest dobrym wyborem dla początkujących i tym sposobem odnosi wrażenie, że psionika jest niemiłosiernie trudną dziedziną. Artykuł ten ma na celu pokazanie, czego najlepiej uczyć się na początku, oraz że podstawy wcale nie są takie monotonne jak mogłoby się wydawać.
Zanim zacznie się praktykować psionikę dobrym pomysłem jest co nieco o niej poczytać, o istocie psioniki, o filozofii, o subkulturze psioników, a także o wszelkiej maści zdolnościach. Jest to swoisty trening na sucho. Więc czytać, czytać…
No dobra, wiecie już, że dobrze jest czytać. W ogóle jak to ujął Maverick – wiedza to potęga. Warto cały czas rozwijać swoją wiedzę w danej dziedzinie, nie tylko w psionice. Jednak skupmy się na pociągu do wiedzy psionicznej. Czytajcie artykuły, szukajcie nowych tekstów, poradników, newsów, znajomości, rozmawiajcie o psionice z innymi psionikami, adeptami czy teoretykami, zdobywajcie wiedzę zarówno teoretyczną jak i praktyczną, bo zdobywanie wiedzy i ciągłe uczenie się jest podstawą w psionice.
Przejdźmy teraz do tego, co tygryski lubią najbardziej, mianowicie do praktyki. Tyle zdolności, tyle pojęć, tyle rzeczy. Od czego tu zacząć ? Wielu ludzi zaczyna od psychokinezy, albo od telepatii… Są to jednak nieco bardziej zaawansowane rzeczy (jednak nie tak zaawansowane jak mogłoby się wydawać). Często wysiłki takich adeptów spełzają na niczym, a to dlatego, że nie przerobili podstaw. A podstawy to manipulacja energią, konstrakty i tarcze.
Wydawać by się mogło, zwłaszcza dla początkujących, że te całe podstawy są nudne. No właśnie wręcz przeciwnie. No dobra, może i są nudne, ale za to potrzebne. Trzeba sobie uświadomić, że bez podstaw daleko się nie zajdzie, a nawet jeśli to i tak dojdziemy do etapu, w którym okaże się, że te wydawałoby się podstawowe rzeczy okazują się potrzebne jak diabli. Taki np. adept telepatii, ćwiczy i ćwiczy i nagle okazuje się, że opanował w sporym stopniu tę zdolność. No i jednocześnie okazuje się, że nie potrafi jej opanować, wysyła swe myśli, czasem prywatne i niezbyt kulturalne wszędzie wokoło, a także odbiera myśli setek ludzi ze swojego otoczenia. W tym momencie myśli, jaka to przydatna byłaby tarcza, jednak nie potrafi jej stworzyć, bo nie opanował jej na początku. Zanim się nauczy je tworzyć miną tygodnie, a nawet miesiące, w których będzie co chwile nękany swoją zdolnością. Każdy kij ma dwa końce, o tym należy zawsze pamiętać.
Od czego więc zacząć – najpewniej od manipulacji energią. A zgodnie ze szkołą Peebraina najlepiej zaliczyć jednocześnie psi-balle i odczuwanie energii. Właśnie tak, ucząc się tworzyć psi-balle nauczymy się jednocześnie manipulacji energią i jej wyczuwania. A jaka w tym frajda jest, czasem nieświadomie można stworzyć widocznego psi-balla – jak to satysfakcja. Sam fakt, że tworzymy tą mała energetyczną kulkę i nagle zaczynamy coś czuć między rękoma sprawia radość, więc warto tą umiejętność praktykować i czerpać z tego przyjemność.
Tarcze tworzymy poprzez odpowiednie manipulacje energią. I tutaj przydaje nam się doświadczenie z tworzeniem psi-balli. Np. Rainsong zawsze powtarzała, że tarcza to taki większy psi-ball, więc jeśli mamy go opanowanego to opanowanie dobrych tarcz jest tylko kwestią czasu. W przypadku tych konstraktów ciężno znaleśc coś, co sprawia radochę. No chyba, że bierzemy pod uwagę sam fakt tworzenia tarcz. Prawda jest taka, że tarcze nie są dodatkiem w psionice – one są koniecznością. Gdy praktykujemy jakąkolwiek umiejętność psioniczną automatycznie stajemy się wrażliwi na odczuwanie energii. I to „wyczucie” jest coraz bardziej wrażliwsze w miarę naszych postepów. A gdy jesteśmy wrażliwi na odczuwanie energii to możemy niektóre jej rodzaje czy też źródła poczuć wyjątkowo dotkliwie. Np. zwykły człowiek może zupełnie zignorować skanowanie przez psionika, my natomiast możemy to wyjątkowo silnie poczuć, a wtedy nie jest już tak przyjemnie.
Dlatego też każda szkoła myśli uczy, że tworzenie tarcz jest jedną z podstawowych umiejętności psionicznych, są wręcz koniecznością jeśli na poważnie myśli się o praktykowaniu psioniki. Tak więc psi-ball zaliczony, więc brać się za tarcze.
Kolejnym etapem jest już coś, co wg mojej własnej szkoły myśli nazywam wybieraniem specjalizacji. Po prostu gdy już opanowaliśmy manipulacje energią na poziomie podstawowych konstraktów i tworzymy sprawne tarcze możemy zając się czymś konkretniejszym. Tutaj właśnie przychodzi czas na psychokinezę, telepatię czy remote viewing. I w tym momencie mamy już wolną rękę.
Tak więc pamiętajcie – manipulacja energią, czyli psi-balle najlepiej, potem tarcze, a dopiero potem reszta. Wtedy można się czuć zarówno bezpiecznie jak i mieć pewność siebie, bo wiemy, iż gdy opanowaliśmy podstawy jesteśmy w stanie szybciej i sprawniej osiągać sukcesy w bardziej zaawansowanych zdolnościach. Tak więc powodzenia w ćwiczeniach i pamiętajcie, że ważnym jest zdobywanie wiedzy, ważnym jest ciągła nauka. Ave adepci.
Psionika a religia
Zachęcony komentarzami niejakiego Tarzana (które nomen omen wyglądają na prowokację) postanowiłem napisać na tenże temat, bowiem stosunek i relacje psionika-religia mogą być dla niektórych osób ważne. Jako, że blog prowadzony jest po polsku, pozwolę sobie odnieść się w 99% do religii katolickiej takiej, jaka funkcjonuje w Polsce.
Prawda jest taka, że temat jest dosyć zróżnicowany, są bowiem księża wierzący i nawet badający zjawiska parapsychiczne, są też tacy, dla których muzyka techno i czarny kolor ubioru to oznaki opętania przez demony (choć już czarna szata kapłana jest czystym przypadkiem). Nie ukrywajmy jednak faktu, że psionika – choćby jak naukowa i jak często badana w laboratoriach – to jednak w oczach kościoła katolickiego w Polsce jest praktyką okultystyczną – ergo, satanistyczną.
Na nic zdadzą się tłumaczenia, że psionika to w głównej mierze wykorzystywanie “dodatkowych zmysłów” do lepszego poznawania innych ludzi i otaczającego nas świata. Na nic tłumaczenia, że psionicy nie odprawiają czarnych mszy, nie gwałcą dziewic, nie mordują i nie jedzą kotów na cmentarzu w świetle księżyca, a tymbardziej nie są agresywnymi ludźmi – wręcz przeciwnie, psionika dla młodych ludzi jest sposobem odreagowania stresów w nieinwazyjny dla innych sposób.. Wg. kościoła wszystko, co nie zgadza się z naukami świętych pism, propaguje praktykowanie obrzędów czy praktyk magicznych itp. – jest po prostu okultyzmem, który należy wyniszczyć. I to mówią ludzie odprawiający msze i wygłaszający modlitwy (po kolei: obrzędy i czary).
Mój punkt widzenia jest jasny – jeśli ktoś chce się zająć psioniką, ten powinien darować sobie wszystkie religijne sprawy, lub conajmniej odsunąć je na bok, i zacząć samodzielnie myśleć. Jest to jednak tylko moje prywatne zdanie, dla tych, dla których zarówno religia, jak i bóg (lub Bóg) są ważnymi elementami życia, dla tych proponuję pomyśleć w ten sposób – skoro zdolności psioniczne istnieją, to przecież jak wszystko zostały nam dane przez Boga, prawda? Więc Bóg chciał, żebyśmy się nimi posługiwali.
Na koniec pamiętajcie – jest wielka różnica między wyznawaniem religii, a wiarą w Boga.
PS: Chciałbym zauważyć, że dokonując pewnych opisów/porównań wcalę nie twierdzę, że osoby praktykujące różne techniki okultystyczne, czy też osoby uważające się za prawdziwych satanistów – postępują w przedstawiony sposób w rzeczywistości. Całość opisów/porównań ma na celu przedstawienie poglądów konserwatywnej części kościoła katolickiego w Polsce.
Na czym stoję i co dalej
Wiedza teoretyczna – jest. Wiedza praktyczna – brak (no nie do końca). Mobilizacja – brak. Chęć osiągnięcia efektów – jest. Nie powiem, rozrachunek trochę dziwny a już napewno nie na moją korzyść. Pamiętam że przestałem praktykować psionikę przez te bóle głowy, ale mimo to wciąż rozwijałem wiedzę teoretyczną. Niedawno nauczyłem się, jak sobie radzić z bólami (które były wywoływane przez manipulacje energią, co nie jest aż takie niespotykane) więc postanowiłem wrócić do praktyki, niestety napotkałem poważnego wroga – moje lenistwo.
Z innej beczki gdy wchodziłem dzisiaj do kuchni nagle światło niby tak przygasło. Niby normalna rzecz – po prostu jakiś spadek mocy w instalacji elektrycznej. Na takie rzeczy nigdy nie zwracamy uwagi, prawda? Normalna rzecz, ale nagle w mojej głowie pojawiło się Playful Psychic. Znacie książkę? Czytaliście? Jak nie to naprawdę warto, mimo kilkunastu lat to wciąż książka (a raczej ebook) rzuca całkiem jasne światło na psionikę.
Lata temu czytałem, ale coś jeszcze pamiętam. Był tam taki fragment “o postrzeganiu świata”. No nie dokładnie o tym – już wyjaśniam. Skywind umieśiła tam “worksheet” (jak to przetłumaczyć?), w którym sami odpowiadamy na pytanie czy mieliśmy jakieś paranormalne doświadczenia. To pierwsza rzecz, a druga jest taka związana z procesem nazywanym Shut Down. Chodzi w nim o całkowite wyłączenie zmysłów psionicznych i powrót do rzeczywistości.
Zróbmy małe podsumowanie (ale ja chaotycznie piszę). Rozwijając swoją wiedzę na temat psioniki “wnikamy” w ten świat, przez co otwieramy się na otaczające nas zjawiska paranormalne. Im więcej czytamy na temat psioniki tym bardziej zagłębiamy się w tą tematykę i jesteśmy bardziej wyczuleni na podejrzane zjawiska w naszym otoczeniu, bo w pewien sposób podświadomie chcemy, aby to co się dzieje miało jakiś paranoramlny charakter. I nawet, jeśli większość tych zjawisk nie ma charakteru nadprzyrodzonego, to sam fakt że tak myślimy zaczyna sprawiać, że coraz częściej będziemy dostrzegać te realne paranormalne zjawiska. Rozumiecie ideę?
Dlatego mam plan – zrobić sobie powtórkę materiału z psioniki, przeczytać ponownie playful psychic, zainteresować się badaniami na ten temat, codziennie rano tworzyć psiballa (dla zachowania ciągłości praktyki) i zacząć zwracac uwage na to, co się dzieje w otoczeniu. Pewne rzeczy pamiętam, podzielę się z nimi w następnym wpisie (choć nie ma ich aż tyle). Ale jestem pewien, że mój plan pozwoli mi na “rozruch”. A wy pomożecie? Mam nadzieję że tak.
