Posts Tagged ‘Trening’
Gdy początki są trudne
Wiele razy spotkałem się z sytuacją, w której dana osoba narzekała, że mimo czytania poradników po dwadzieścia czy nawet trzydzieści razy (przenośnia, heh), to nie jest w stanie stworzyć nawet najmniejszego psiballa. Rzekomo – nic nie pomaga…
Przez lata nauczyłem się, że nie wystarczy czytać poradników – tyczy się to dowolnej dziedziny życia – nie wyrobisz sobie mięśni tylko czytając, jak należy robić pompki (na wydechu lol). Chcesz coś osiągnąć w psionice – musisz ćwiczyć. Zresztą, jeśli chcesz nauczyć się czego kolwiek, to musisz ćwiczyć – praktyka czyni mistrza (practice make perfection, umm, vaja dela mojstra?). Bez tego nic nie osiągniesz – zwłaszcza w psionice.
Gdy tak czytam sobie różne “narzekania” młodych adeptów psioniki, to bardzo często znajduję pomocne rady “bardziej rozwiniętych” – że trzeba medytować, rozkręcać czakry itp, itd. Choć wierzę w dobre intencje “radzących”, to jednak sam stwierdzam, że nic z tych rzeczy nie jest potrzebne. Jasne, medytacja się przydaje – pozwala odpocząć. Ale do rozwijania zdolności psionicznych ani medytacja, ani rozwój czakr nie są w ogóle potrzebne.
To tak, jakby ktoś kazał człowiekowi nauczyć się świętych tekstów, aby ten mógł pojechać do Irlandii pracować przy zmywaku. Nie tędy droga – jedyne, czego potrzeba to praktyka, praktyka, praktyka – więc ćwicz, ćwicz, ćwiczy, a sukces w psionice osiągniesz – i nie tylko w niej – bo praktyka czyni mistrza.
Warto poszerzać swoją wiedzę
Dokładnie tak, warto poszerzać swoją wiedzę wszelkimi metodami. To jest tak jak ze wszystkim innym. Uczymy się robić strony internetowe, to czytamy różne poradniki i blogi na ten temat poznając opinię i doświadczenia innych osób. Tak samo jest ze wszystkim, tak samo jest z psioniką. Dzisiaj odkryłem, jak interesujące jest poznawanie opinii innych psioników. Szkoda tylko, ze jest tak mało blogów. Ale jest inne źródło takich opinii i doświadzczeń poza forami i blogami – logi z czatów i kanałów irc. Bardzo dużo takich logów można znaleźć na psionicsonline (ci w ogóle się specjalizują w takich lekcjach i seminariach).
Na czacie każdy się wypowiada, a jego wypowiedzi są zapisywane do loga, który potem jest publikowany na stronie. A opinie mogą być różne, logów się nie cenzuruje (no chyba, że wyrazy obraźliwe i wulgarne). Przez taki mix róznych opinii sami możemy wyrobić sobie własną. No i w dodatku warto być na bierząco w związku z trendami i poglądami w środowisku. Więc zaczynam czytać logi i zapiski z seminariów.
Nowa metoda na psiballa
W jednym logu przeczytałem o ciekawej metodzie. Ustawcie ręce na przeciwko siebie w zaokrąglonym kształcie, o tak: lewa ręka ( ) prawa ręka. Teraz wyobraźcie sobie jak obie ręce zaczynają świecić na żółto, a po chwili z obu rąk zaczynają wychodzić promienie żółtej energii, które łączą się między dłońmi tworząc jasną kulkę, która wiruje i da się ją słyszeć. Po chwili wyobraźcie sobie więcej promieni wychodzących z palców i innych rejonów dłoni. Dodatkowa energia sprawia, że psiball staje się bardziej gęsty. Po pewnym czasie wyobraźcie sobie, że wasze ręce przestają świecić. Zwróćcie uwage na to, co czujecie i opiszcie efekty na swoich blogach albo tutaj w komentarzach.
PS: Postanowiłem pisać bardziej porawnie i mniej chaotycznie – od następnego razu.</p
Na czym stoję i co dalej
Wiedza teoretyczna – jest. Wiedza praktyczna – brak (no nie do końca). Mobilizacja – brak. Chęć osiągnięcia efektów – jest. Nie powiem, rozrachunek trochę dziwny a już napewno nie na moją korzyść. Pamiętam że przestałem praktykować psionikę przez te bóle głowy, ale mimo to wciąż rozwijałem wiedzę teoretyczną. Niedawno nauczyłem się, jak sobie radzić z bólami (które były wywoływane przez manipulacje energią, co nie jest aż takie niespotykane) więc postanowiłem wrócić do praktyki, niestety napotkałem poważnego wroga – moje lenistwo.
Z innej beczki gdy wchodziłem dzisiaj do kuchni nagle światło niby tak przygasło. Niby normalna rzecz – po prostu jakiś spadek mocy w instalacji elektrycznej. Na takie rzeczy nigdy nie zwracamy uwagi, prawda? Normalna rzecz, ale nagle w mojej głowie pojawiło się Playful Psychic. Znacie książkę? Czytaliście? Jak nie to naprawdę warto, mimo kilkunastu lat to wciąż książka (a raczej ebook) rzuca całkiem jasne światło na psionikę.
Lata temu czytałem, ale coś jeszcze pamiętam. Był tam taki fragment “o postrzeganiu świata”. No nie dokładnie o tym – już wyjaśniam. Skywind umieśiła tam “worksheet” (jak to przetłumaczyć?), w którym sami odpowiadamy na pytanie czy mieliśmy jakieś paranormalne doświadczenia. To pierwsza rzecz, a druga jest taka związana z procesem nazywanym Shut Down. Chodzi w nim o całkowite wyłączenie zmysłów psionicznych i powrót do rzeczywistości.
Zróbmy małe podsumowanie (ale ja chaotycznie piszę). Rozwijając swoją wiedzę na temat psioniki “wnikamy” w ten świat, przez co otwieramy się na otaczające nas zjawiska paranormalne. Im więcej czytamy na temat psioniki tym bardziej zagłębiamy się w tą tematykę i jesteśmy bardziej wyczuleni na podejrzane zjawiska w naszym otoczeniu, bo w pewien sposób podświadomie chcemy, aby to co się dzieje miało jakiś paranoramlny charakter. I nawet, jeśli większość tych zjawisk nie ma charakteru nadprzyrodzonego, to sam fakt że tak myślimy zaczyna sprawiać, że coraz częściej będziemy dostrzegać te realne paranormalne zjawiska. Rozumiecie ideę?
Dlatego mam plan – zrobić sobie powtórkę materiału z psioniki, przeczytać ponownie playful psychic, zainteresować się badaniami na ten temat, codziennie rano tworzyć psiballa (dla zachowania ciągłości praktyki) i zacząć zwracac uwage na to, co się dzieje w otoczeniu. Pewne rzeczy pamiętam, podzielę się z nimi w następnym wpisie (choć nie ma ich aż tyle). Ale jestem pewien, że mój plan pozwoli mi na “rozruch”. A wy pomożecie? Mam nadzieję że tak.
